Umarł niejaki Arthur Davidson. Puka do drzwi niebios. Otwiera Piotr. - O pan Davidson, w czym mogę pomóc? - Poproszę o widzenie z Szefem. - Pan wybaczy, ale muszę zapytać.... Po chwili Davidson wchodzi do gabinetu Szefa. - O pan Davidson, w czym mogę pomóc? - To pan zaprojektował kobietę? - .... no tak, podobnie jak pan z bratem i panem Harleyem swój motor, ale o co chodzi? - Mam kilka uwag. - Poproszę. - Szanowny Panie, konstrukcja już w założeniach fatalna. Na wysokich obrotach jest bardzo głośna, zasadniczym błędem jest umieszczenie wtrysku tuż przy wydechu. No i koszty utrzymania są horrendalne. - No tak panie Davidson, trudno sie z panem nie zgodzić, ale pozwoli pan, że coś sprawdzę? - Jasne. Szef postukał w klawiaturę swego komputera i za chwilę otrzymał wydruk, który uważnie przeczytał. - .... no cóż pani Davidson, nie sposób nie zgodzić sie z pańskimi zarzutami. Jednak wszelkie statystyki pokazują, że na moim projekcie jeździ zdecydowanie więcej facetów niż na pańskim....